Słowo derby w obecnym sportowym świecie jest jednoznaczne z pojedynkiem dwóch wielkich drużyn. W naszej części Europy ludzie najbardziej pasjonują się piłkarskimi derbami takimi jak: Real z Barceloną (El Classico), Manchesteru United z Liverpool FC (Derby Lancashire), Milanu z Interem (Debry Mediolanu), czy Schalke 04 z Borussią Dortmund (derby Zagłębia Ruhry). Te mecze elektryzują wszystkich. Długo przed spotkaniem sonduje się szanse obu drużyn, upatruje się faworyta, rozmawia o najlepszych zawodnikach. Nie inaczej jest podczas starcia dwóch najbardziej utytułowanych drużyn w NHL: Montreal Canadiens i Toronto Maple Leafs. Rywalizacja obu drużyn sięga 1917. Oficjalnie wielcy rywale spotkali się aż 812 razy. Liczba nieosiągalna w najbliższej przyszłości przez żaden klub piłkarski. Wspomniana liczba budzi ogromny respekt i pobudza wyobraźnię wszystkich fanów sportu. Tyle spotkań – to jest prawdziwa wojna !
Ciekawa jest statystyka ostatnich 10 spotkań. Jest w nich remis: 5 zwycięstw zanotował Montreal i tym samym odpowiedziało Toronto. Obecnie gracze z prowincji Ontario mają serię 5 zwycięstw nad odwiecznym rywalem.
Derbowy dzień w Montrealu przywitał kibiców piękną słoneczną pogodą. Sceneria wymarzona by celebrować hokejowy pojedynek dwóch największych rywali – mróz, śnieg i słońce. W mieście od rana we wszystkich rozmowach dominuje jeden temat: wieczorny mecz. Kibice z Montrealu po ostatnich dobrych wynikach swojej drużyny (8 zwycięstw na 10 spotkań) tryskali optymizmem. Słychać było, że dzisiaj Domi, Drouin i Tatar nastrzelają ekipie z nad jeziora Ontario worek bramek a dwójka Weber i Petry nie pozwoli by ktoś zagroził bramce Carey Price’a. Ostatnio odprawiono 5:2 z kwitkiem drużynę Odrzutowców z Winnipeg: bądź co bądź pretendenta do finału konferencji na zachodzie.
To wszystko musiało tchnąć ducha zwycięstwa w kibiców drużyny The Habs. Do Montrealu zawitała liczna rzesza fanów Klonowych Liści. Przyjechali w sile tysiąca osób i drwili z miejscowych przypominając im pięć ostatnich spotkań oraz wyższość swoich gwiazd z Austonem Matthewsem, Mitchem Marnerem i Johnem Tavaresem na czele. Derby zbiegły się w czasie z Dniem Hokeja w Kanadzie. Większość rodzin mieszkających w tym kraju ma coś wspólnego z tą dyscypliną sportu. Podczas wstępu do meczu w amerykańskiej telewizji, realizator pokazywał stare zdjęcia kiedyś dzieci ganiających za krążkiem, a teraz słynnych hokeistów. Może nie zjedzono w tym dniu milionów skrzydełek kurczaka do meczu wieczoru, ale nadal było to bardzo miłe święto sportu.
Chyba nie trzeba nikogo utwierdzać w przekonaniu, że hala Bell Center pękała w szwach. Czerwony kolor, który dominuje na koszulkach Canadiens zalał ją i jej okolice. W loży VIP były obecne ważne osoby dla obu organizacji. Marc Bergevin był zajęty. Nie rozstawał się z telefonem. Ciekawe czy otrzymał SMS, który będzie najważniejszym dla klubu w najnowszej historii? ? Może nie, ale na pewno generalny menedżer drużyny z Montrealu mocno zastanawiał się nad ruchami przed zamknięciem okienka transferowego. Wszystko na to wskazuje, że drużyna zagra w Play Off.
Przejdźmy do meczu i pierwszej tercji. Początek spotkania był bardzo mocny. Głośno wspierany przez widzów Montreal napierał i zdobył bramkę. Max Domi wygrał wznowienie z Austonem Matthewsem, podał do Jeffa Petry’ego, a ten wykonał zamach i wystrzelił gumę w kierunku bramki Andersena. Ta jeszcze musnęła Andrew Shawa, któremu ostatecznie bramka na 1:0 została przypisana.
Do głosu szybko doszli goście. Założyli mocny pressing i Habs mieli spory problem by wyjść z własnej tercji. Półtorej minuty po pierwszej bramce spotkania, Zack Hyman popisał się solową akcją. Objechał bramkę, ściągając dwóch zawodników gospodarzy i podał sprytnie do Johnssona. Ten niepokryty przez kapitana miejscowych Shea Webera dostawił kij i uzyskał wyrównanie na 1:1.
Gola na 2:1 w niespełna piątej minucie zdobył Nikita Zaicew. Lindholm podał mu krążek, odbijając go o bandę. Rosjanin miał bardzo dużo czasu by przymierzyć, bo nie było przy nim żadnych obrońców z Montrealu. Co robili? Stali i
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.




Komentarze pod tekstem
Dobrze sie czytało . Dzieki za statystyki .
Oczywiście że dobrze się czytało. Ja jako wielki fan muszę zaznaczyć, że nie ma takiego klubu jak FC Liverpool tylko Liverpool FC ?
A kiedy można spodziewać się trzeciego odcinka zapowiadającego Trade deadline, które nagrywa Adrian ?
Ja bym jeszcze dodał, że LFC – MU to derby Lancashire, a nie Anglii. Nikt tego tak w UK nie nazywa. A derby to wciąż poza Grand Derby spotkanie drużyn z sąsiedztwa. Reszta to klasyki.
Wprowadziłem wasze uwagi do tekstu 🙂
Adrian obecnie na krótkim urlopie, ale w przyszłym tygodniu jak najbardziej trzecia część wideo o trade deadline będzie. My z Kamilem nagrywamy jutro podcast, też będą tematy wymian.
Bardzo fajnie napisane i zrobione, mozna na nowo poczuc mecz, ja ogladalem go w pociagu z synem jadac na jego turniej, wiec byl mega klimat. Brawo Toronto mega wazny meczyk, wypada mi tylko dziękować chlopakom z Ontario za taka gre, w czasach gdy ocxy krwawia patrzac na ukochanych WILD.