Sezon NHL niechybnie zbliża się ku końcowi, przed nami już tylko decydujące momenty drugiej rundy i na placu boju zostaną cztery ekipy. Ekipy, których przed sezonem nikt nie wskazałby w tym gronie, a przynajmniej części z nich. Emocje po wielu sensacyjnych rozstrzygnięciach powoli opadają – zdążyliśmy już jako środowisko hokejowe obśmiać porażki wszystkich triumfatorów dywizji, wydać wyrok na paru szkoleniowców, zachwycić się sprawcami nieoczekiwanych rezultatów. Potrzebowałem dobrych kilku dni, by poukładać myśli i na chłodno ocenić pewne zjawiska tegorocznych play-off. Wyszła mi taka oto kontrowersyjna teza:

Wcale nie jestem przekonany, że „przewrót kwietniowy” to dobra rzecz dla NHL. Niespodzianki są fajne z dwóch powodów: a) nie jesteśmy w stanie ich przewidzieć, b) zdarzają się co jakiś czas, raczej rzadziej niż częściej. W pierwszej rundzie mieliśmy prawdziwą rzeź faworytów. Nie tylko tych papierowych z uwagi na rozstawienie jak Tampa Bay, Calgary czy Washington, ale też faworyta, hmmm, mentalnego pod postacią Pittsburgha. Doszło do jakiegoś niebywałego ekstremum, a chyba zgodzimy się, że żadna skrajność nie jest wskazana?

Przywykłem w NHL do pewnej hierarchii. Wieloletnim constansem była obecność Pittsburgha bądź Waszyngtonu w co najmniej drugiej rundzie play-off. Tym razem pierwszy raz od 2007 roku obie organizacje wyłożyły się już na pierwszej przeszkodzie. Trzecim do brydża zawsze byli Tampa Bay. Wyobraźcie sobie, że na ostatnich 11 Finałów Konferencji tylko 3-krotnie nie oglądaliśmy w nich ani Lightning, ani Penguins. Rotacja na Zachodzie jest w ostatnich latach jakby większa, a ma to związek ze zmierzchem mistrzów z Los Angeles i przede wszystkim z Chicago. Przyznam Wam się szczerze, że dopiero niedawno oswoiłem się z faktem, że Blackhawks już nie są poważnym pretendentem do mistrzostwa. W moich myślach Jastrzębie wciąż były potęgą, choć ich ostatni sukces miał miejsce 4 lata temu. Wiem, betonowa głowa, ale tak już po prostu mam, że wolno reaguję na zmieniające się otoczenie. Tymczasem w tym sezonie zostałem znokautowany gradem ciosów. A wiecie, co jest najśmieszniejsze w tegorocznych „sensacjach”? To, że wystarczy cofnąć się o rok do równie porytej historii, czyli awansu Vegas Golden Knights do finału…

Koniecznie chcę podkreślić jedną zasadniczą kwestię – nie chcę niczego odbierać sprawcom play-offowych niespodzianek. Świetnie, że

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.