Donald Trump potrafi zepsuć człowiekowi humor szybciej niż korek na obwodnicy w piątkowe popołudnie. W poniedziałek, 20 lipca, prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał trzy proklamacje nakładające 50 procent cła na całą masę kanadyjskich towarów. Na liście, obok sera, wina i cementu, znalazły się kije hokejowe, wymienione zresztą z nazwy, jakby ktoś w Białym Domu chciał mieć pewność, że ten news trafi też na strony sportowe, nie tylko ekonomiczne. Bo przecież kij hokejowy dla Kanadyjczyka to nie towar, to relikwia narodowa.

Cła wchodzą w życie za 30 dni i opierają się na paragrafie 338 ustawy celnej z 1930 roku, przepisie tak starym i zakurzonym, że urzędnicy Białego Domu sami przyznali, iż nikt wcześniej nie używał go w ten sposób. To trochę jak wyciągnięcie z babcinej piwnicy maszyny do pisania i nagle pisanie na niej urzędowego pisma do skarbówki, bo przecież w przepisach nikt tego nie zabronił. Co istotne, te cła obowiązują niezależnie od tego, czy dany towar kwalifikowałby się do zwolnienia na mocy umowy CUSMA. Innymi słowy, wielka umowa handlowa, którą oba kraje tak długo wynegocjowywały, w tym konkretnym przypadku po prostu nie istnieje. Energia, potas, ryby i surowce krytyczne zostały z tego wyłączone, więc przynajmniej benzyna na stacji i łosoś na grillu mogą spać spokojnie.

Formalnym uzasadnieniem jest rzekoma dyskryminacja amerykańskich samochodów, alkoholu i nabiału przez Kanadę, w tym prowincjonalne ograniczenia sprzedaży amerykańskich trunków oraz kanadyjski system zarządzania podażą mleka. Premier Mark Carney odpowiedział, że to jednostronny krok, na który Kanada ma już gotową odpowiedź w postaci własnych środków odwetowych, zostawiając jednocześnie furtkę do rozmów. Doug Ford, premier Ontario, był mniej dyplomatyczny i zapowiedział, że Kanada powinna odpowiadać tym samym, dolar za dolar. Jeden z amerykańskich ośrodków analitycznych o wolnorynkowym rodowodzie nazwał wykorzystanie tego konkretnego paragrafu najbardziej drastycznym narzędziem, jakie prezydent ma w celnym arsenale, a politycy opozycji w Waszyngtonie mówili wprost o podatku, który i tak zapłacą amerykańscy konsumenci. Kanadyjska Izba Handlowa nazwała cały ruch godnym pożałowania, ale poprosiła obie strony, żeby wykorzystały te 30 dni sensownie, zamiast walić głową w mur.

A teraz przejdźmy do sedna, bo to, co mnie w tej sprawie najbardziej bawi, to totalny

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.