Cztery miejsca w promocyjnej grafice do gry wideo, trzech zawodników w formie życia i jeden nieobecny kapitan, który wciąż ma najwyższą notę w klubie. Larkin medialnie poza Detroit, i to na długo przed pierwszym treningiem.

Byłem pewien, że w NHL widziałem już wszystko. Że po latach oglądania menedżerów udających uśmiech, gdy ich gwiazda właśnie spakowała walizki, nic mnie już nie zaskoczy. A jednak Detroit potrafi. W piątek Czerwone Skrzydła opublikowały grafikę promującą oceny zawodników w NHL 27. Zwyczajny, nudny gniot promocyjny, jakich dziesiątki krążą po sieci każdego lata. Tyle że ktoś w klubowym biurze postanowił dopisać do tej nudnej karteczki drugie dno.

Na grafice znaleźli się Lucas Raymond, Alex DeBrincat i Moritz Seider, każdy z notą 89 w skali generalnej, oraz bramkarz John Gibson z wynikiem 85. Zabrakło osoby, której w takim zestawieniu należało szukać najpierw. Dylana Larkina, kapitana drużyny, pierwszego centra i, tu niespodzianka, także posiadacza noty 89 według oficjalnej bazy danych EA Sports. Nie wymyśliłem tego, to leży w danych producenta gry: Raymond, Seider i Larkin to trójka najwyżej ocenionych zawodników Detroit. Gibson z notą 85 wskoczył dokładnie na miejsce, które matematycznie należało do kapitana. Ktoś to policzył. Ktoś to zatwierdził. I ktoś, kurwa, zdecydował, że tak ma zostać.

Wiem, co teraz powie połowa amerykańskich redakcji, bo już to powiedziała. Że dział mediów społecznościowych nie prowadzi negocjacji transferowych, że nie ma żadnego dowodu, iż Chris Ilitch osobiście wykreślił Larkina z listy, i że robienie z jednego wpisu filmu Zaprudera to lekka przesada. Zgadzam się, że gdyby to był przypadkowy zawodnik czwartej linii, nikt by nawet nie mrugnął okiem. Tylko że to nie jest przypadkowy zawodnik. To kapitan, który od trzech miesięcy publicznie domaga się wymiany, a klub odpowiada mu ciszą tak głośną, że słychać ją aż w Warszawie.

Mam wrażenie, że oglądam coś, co w Polsce znamy aż za dobrze z fotografii sprzed 1989

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.